czwartek, 20 października 2011

Łubudu!

Pierwsze zaczęła nawalać łączność satelitarna. NASA i inne agencje kosmiczne, przerażone nie na żarty, natychmiast wstrzymały wszelakie loty na orbitę. Rządy, stojące praktycznie na krawędzi wojny, natychmiast zawiesiły wszelakie kłótnie i  zebrały się w trybie pilnym na naradę. W dużym skrócie można powiedzieć, że udało im się dojść do porozumienia w sprawie badania komety. Ustalono, że w skład zespołu badawczego, każdy kraj wyśle swojego  reprezentanta-specjalistę oraz wspomoże w miarę możliwości technologicznie. Sęk w tym, że jak powszechnie wiadomo, dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Po łączności satelitarnej, szlag trafił wszelakiej maści światłowody oraz zanikły fale elektromagnetyczne, więc akcję badawczą odwołano. Zdezorientowani ludzie wylegli na ulice w poszukiwaniu informacji. W niektórych miejscach wybuchały zamieszki, jak również nasiliły się włamania i kradzieże. Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wprowadziły w trybie natychmiastowym stany wyjątkowe. Zdążyli w samą porę, gdyż następne przestały działać telefony. Wszyscy kapłani, którzy wcześniej byli wybitnie niezadowoleni z Końca Świata, teraz wprost promienieli, stercząc praktycznie na każdym rogu. Powłazili na skrzynki, kubły, kontenery na śmieci i co się tylko dało, i ryczeli na całe gardło o piekielnym ogniu, potrzebie kajania się  i karze za grzechy. Siły porządkowe otrzymały pozwolenie na usuwanie w każdy z możliwych sposobów tych krzykaczy, jako że ich wyczyny jeszcze bardziej wzbudzały panikę w już i tak potężnie przerażonych ludziach.  Jakby tego było mało, w elektrowniach pospadało napięcie, więc większość miast spowijały ciemności, bo prąd był kierowany do szpitali i domów opieki, później do więzień i posterunków policji, a cała reszta do ważniejszych budynków publicznych.  

A później nastał Chaos. 

Nawet z perspektywy czasu nikt nie jest w stanie powiedzieć co dokładnie się stało, jako że każdy inaczej to odebrał. Jedni widzieli coś na kształt mgławicy na niebie, inni ciemności, które z trudem rozpraszało światło latarek czy świec. jedyne co stwierdzono z całą stanowczością to to, że świat się zmienił. Po kilku dniach ustąpiły problemy z łącznością czy prądem i odkryto, że trzeba się pobawić i na nowo kreślić mapę świata.
Stare lądy się zmieniły, kontynenty rozdzieliły, a jakby tego było mało, pojawiły się nowe lądy. Oceany zwiększył swoją powierzchnię wielokrotnie. Afryka stała się miejscem niemożliwym do zamieszkania, gdyż stała się pustynią skalistą z ogromnymi wahaniami temperaturowymi.  Z Oceanu Spokojnego zniknęła Australia, a w jej miejscu pojawił nowy kontynent. Podobnie na Pacyfiku, choć tam nie miało co znikać.

19 komentarzy:

  1. Z bólem serca znoszę wytłuczenie kangurów, antylop i lwów, ale cóż poradzić... Koniec świata to nie przelewki. Coraz ciekawiej się robi.

    OdpowiedzUsuń
  2. xD

    Ja piszę swoje, a ty pisz swoje! Eveeeeeeeen! Molestujemy ją! Ma jeszcze lepszy pomysł od mojego :D

    OdpowiedzUsuń
  3. E tam, nie będe ci konkurencji robić moimi mrocznymi zboczeniami xD Najpierw ty napisz!

    OdpowiedzUsuń
  4. E nie! Jak ty będziesz pisać, to mi raźniej będzie! :D Zresztą, i tak twoje na bank pierwsze wyjdzie bo ty masz spójną koncepcję i to na trzy tomy, a ja nawet nie wiem ile mojego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co ty, zaczęłabym pisać, napisałam z dziesięć stron i wywaliła kompa przez okno. Kiedyś już coś zaczynałam pisać xD Jak ty będziesz pisać, to może ci pozazdroszczę :P Na razie czekam, co to będzie sie działo ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Akurat! Ja ci zacznę komentować, even, i jeszcze pare innych osób, to mnie przegonisz :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A Atlandyta się znalazła? :D Napisz o jakimś demonie, który obudził się z kilkutysiącletniego snu, bo np kometa trzebnęła go w dynkę :D I stanie twarzą w twarz z Jezusem i Szatanek, by pozałatwiać osobiste porachunki. Moznaby bylo uznać, że ten demon jest przedstawicielem Ziemii, lub Ziemiia była jego więzieniem... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. E, Atlantyda się znajdzie i będzie pomagać mieszkańcom Ziemi znaleźć się w nowej sytuacji :D Jak to Falco podsumowała: "Tataaaaa, a Kasztanek gwałci jednorożcaaa!" xD

    OdpowiedzUsuń
  9. A Demona zachowam sobie na przyszłość :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ło, podoba mi się! Pojęcia nie mam, o co biega, ale to dobrze. Nie ma nic gorszego niż po pierwszym akapicie wiedzieć, kto jest mordercą, hehe. Tylko zastanawia mnie, czy chcesz iść bardziej w humor, czy raczej w coś poważnego, bo oscylujesz na krawędzi, Nes. ^^

    Mam prośbę.. Niech się pojawi Natanek, błagam :D

    PS Język też super, no i brak błędów orto-grama-inter-punkcyjnych. Ktoś Ci robi korektę, czy należysz do tego nielicznego grona pisarzy, którzy wiedzą, że "uje" się nie kreskuje?

    Son ("of the father")

    OdpowiedzUsuń
  11. Co do byków, gdzieś się mogą zdarzyć - raz, że nie jestem chodzącą alfą i omegą orto-grama-interpunkcyjną, a dwa, że ze zwykłego rozpędu mogę gdzieś coś strzelić. Miałam to szczęście, że miałam wspaniałą polonistkę w liceum, która strasznie nas męczyła z wypracowaniami.

    Jesli chodzi o kierunek... Bardziej wolałabym stawiać na humor, ale silić się specjalnie, żeby go co chwila wprowadzać nie mam zamiaru. Ludzkość ma to do siebie, że pobiadoli, pobiadoli, a potem się przyzwyczaja i przechodzi nad tym do porządku dziennego. Jeszcze dokładnie nie wiem, czy to będzie "kehm khem" powieść (uojezu, jak to szumnie zabrzmiało) czy też pójdę w opowiadania. Na bank to, co obecnie wrzucam to wprowadzenie do świata, który sobie wymyśliłam i upiększam.

    Aha! Rumaku, musimy molestować Falco, bo jej wymyślony świat jest jeeeeeeeeszcze lepsiejszy od mojego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mhm :)Powiem tak. Im poważniejszy się wprowadzi nastrój, tym lepszy będzie humor. Także idzie łączyć


    Już ją molestuję od dawna! A ona, że nieee, że nie umieee, że to, że sro..

    OdpowiedzUsuń
  13. Muahahaha! Falco strzeż się! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Neska, to twój blog, już nie bądź taka skromna, tylko pisz! :P
    I jestem konsekwentna (jak mój kolega, który mając nakaz jazdy prosto w śnieżycy, konsekwentnie jechał prosto, nie zważając, że droga mu zginęła i wjechał w las. I to duużo w las.)
    Humor nie wyklucza powagi, może być książka humorystyczna, a taką fabułą, że człowieka ciarki przechodzą, zwłaszcza, kiedy dochodzi się do momentu kulminacyjnego.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie bądź konsekwentna! Ja chcieć pisaniny Falco! :C

    OdpowiedzUsuń
  16. To pisz, czy ja ci jakoś bronię? *niewinne zdziwienie*

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja piszę, ale ja chcieć czytać twoja pisanina!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale ja nie mam sadomasochistycznych potrzeb ^^

    OdpowiedzUsuń