Pierwsze zaczęła nawalać łączność satelitarna. NASA i inne agencje kosmiczne, przerażone nie na żarty, natychmiast wstrzymały wszelakie loty na orbitę. Rządy, stojące praktycznie na krawędzi wojny, natychmiast zawiesiły wszelakie kłótnie i zebrały się w trybie pilnym na naradę. W dużym skrócie można powiedzieć, że udało im się dojść do porozumienia w sprawie badania komety. Ustalono, że w skład zespołu badawczego, każdy kraj wyśle swojego reprezentanta-specjalistę oraz wspomoże w miarę możliwości technologicznie. Sęk w tym, że jak powszechnie wiadomo, dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Po łączności satelitarnej, szlag trafił wszelakiej maści światłowody oraz zanikły fale elektromagnetyczne, więc akcję badawczą odwołano. Zdezorientowani ludzie wylegli na ulice w poszukiwaniu informacji. W niektórych miejscach wybuchały zamieszki, jak również nasiliły się włamania i kradzieże. Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wprowadziły w trybie natychmiastowym stany wyjątkowe. Zdążyli w samą porę, gdyż następne przestały działać telefony. Wszyscy kapłani, którzy wcześniej byli wybitnie niezadowoleni z Końca Świata, teraz wprost promienieli, stercząc praktycznie na każdym rogu. Powłazili na skrzynki, kubły, kontenery na śmieci i co się tylko dało, i ryczeli na całe gardło o piekielnym ogniu, potrzebie kajania się i karze za grzechy. Siły porządkowe otrzymały pozwolenie na usuwanie w każdy z możliwych sposobów tych krzykaczy, jako że ich wyczyny jeszcze bardziej wzbudzały panikę w już i tak potężnie przerażonych ludziach. Jakby tego było mało, w elektrowniach pospadało napięcie, więc większość miast spowijały ciemności, bo prąd był kierowany do szpitali i domów opieki, później do więzień i posterunków policji, a cała reszta do ważniejszych budynków publicznych.
A później nastał Chaos.
Nawet z perspektywy czasu nikt nie jest w stanie powiedzieć co dokładnie się stało, jako że każdy inaczej to odebrał. Jedni widzieli coś na kształt mgławicy na niebie, inni ciemności, które z trudem rozpraszało światło latarek czy świec. jedyne co stwierdzono z całą stanowczością to to, że świat się zmienił. Po kilku dniach ustąpiły problemy z łącznością czy prądem i odkryto, że trzeba się pobawić i na nowo kreślić mapę świata.
Stare lądy się zmieniły, kontynenty rozdzieliły, a jakby tego było mało, pojawiły się nowe lądy. Oceany zwiększył swoją powierzchnię wielokrotnie. Afryka stała się miejscem niemożliwym do zamieszkania, gdyż stała się pustynią skalistą z ogromnymi wahaniami temperaturowymi. Z Oceanu Spokojnego zniknęła Australia, a w jej miejscu pojawił nowy kontynent. Podobnie na Pacyfiku, choć tam nie miało co znikać.
Z bólem serca znoszę wytłuczenie kangurów, antylop i lwów, ale cóż poradzić... Koniec świata to nie przelewki. Coraz ciekawiej się robi.
OdpowiedzUsuńxD
OdpowiedzUsuńJa piszę swoje, a ty pisz swoje! Eveeeeeeeen! Molestujemy ją! Ma jeszcze lepszy pomysł od mojego :D
E tam, nie będe ci konkurencji robić moimi mrocznymi zboczeniami xD Najpierw ty napisz!
OdpowiedzUsuńE nie! Jak ty będziesz pisać, to mi raźniej będzie! :D Zresztą, i tak twoje na bank pierwsze wyjdzie bo ty masz spójną koncepcję i to na trzy tomy, a ja nawet nie wiem ile mojego wyjdzie :)
OdpowiedzUsuńCo ty, zaczęłabym pisać, napisałam z dziesięć stron i wywaliła kompa przez okno. Kiedyś już coś zaczynałam pisać xD Jak ty będziesz pisać, to może ci pozazdroszczę :P Na razie czekam, co to będzie sie działo ^^
OdpowiedzUsuńAkurat! Ja ci zacznę komentować, even, i jeszcze pare innych osób, to mnie przegonisz :D
OdpowiedzUsuńA Atlandyta się znalazła? :D Napisz o jakimś demonie, który obudził się z kilkutysiącletniego snu, bo np kometa trzebnęła go w dynkę :D I stanie twarzą w twarz z Jezusem i Szatanek, by pozałatwiać osobiste porachunki. Moznaby bylo uznać, że ten demon jest przedstawicielem Ziemii, lub Ziemiia była jego więzieniem... ;)
OdpowiedzUsuńE, Atlantyda się znajdzie i będzie pomagać mieszkańcom Ziemi znaleźć się w nowej sytuacji :D Jak to Falco podsumowała: "Tataaaaa, a Kasztanek gwałci jednorożcaaa!" xD
OdpowiedzUsuńA Demona zachowam sobie na przyszłość :D
OdpowiedzUsuńŁo, podoba mi się! Pojęcia nie mam, o co biega, ale to dobrze. Nie ma nic gorszego niż po pierwszym akapicie wiedzieć, kto jest mordercą, hehe. Tylko zastanawia mnie, czy chcesz iść bardziej w humor, czy raczej w coś poważnego, bo oscylujesz na krawędzi, Nes. ^^
OdpowiedzUsuńMam prośbę.. Niech się pojawi Natanek, błagam :D
PS Język też super, no i brak błędów orto-grama-inter-punkcyjnych. Ktoś Ci robi korektę, czy należysz do tego nielicznego grona pisarzy, którzy wiedzą, że "uje" się nie kreskuje?
Son ("of the father")
Co do byków, gdzieś się mogą zdarzyć - raz, że nie jestem chodzącą alfą i omegą orto-grama-interpunkcyjną, a dwa, że ze zwykłego rozpędu mogę gdzieś coś strzelić. Miałam to szczęście, że miałam wspaniałą polonistkę w liceum, która strasznie nas męczyła z wypracowaniami.
OdpowiedzUsuńJesli chodzi o kierunek... Bardziej wolałabym stawiać na humor, ale silić się specjalnie, żeby go co chwila wprowadzać nie mam zamiaru. Ludzkość ma to do siebie, że pobiadoli, pobiadoli, a potem się przyzwyczaja i przechodzi nad tym do porządku dziennego. Jeszcze dokładnie nie wiem, czy to będzie "kehm khem" powieść (uojezu, jak to szumnie zabrzmiało) czy też pójdę w opowiadania. Na bank to, co obecnie wrzucam to wprowadzenie do świata, który sobie wymyśliłam i upiększam.
Aha! Rumaku, musimy molestować Falco, bo jej wymyślony świat jest jeeeeeeeeszcze lepsiejszy od mojego :)
Mhm :)Powiem tak. Im poważniejszy się wprowadzi nastrój, tym lepszy będzie humor. Także idzie łączyć
OdpowiedzUsuńJuż ją molestuję od dawna! A ona, że nieee, że nie umieee, że to, że sro..
Muahahaha! Falco strzeż się! :D
OdpowiedzUsuńNeska, to twój blog, już nie bądź taka skromna, tylko pisz! :P
OdpowiedzUsuńI jestem konsekwentna (jak mój kolega, który mając nakaz jazdy prosto w śnieżycy, konsekwentnie jechał prosto, nie zważając, że droga mu zginęła i wjechał w las. I to duużo w las.)
Humor nie wyklucza powagi, może być książka humorystyczna, a taką fabułą, że człowieka ciarki przechodzą, zwłaszcza, kiedy dochodzi się do momentu kulminacyjnego.
Nie bądź konsekwentna! Ja chcieć pisaniny Falco! :C
OdpowiedzUsuńTo pisz, czy ja ci jakoś bronię? *niewinne zdziwienie*
OdpowiedzUsuńJa piszę, ale ja chcieć czytać twoja pisanina!
OdpowiedzUsuńAle ja nie mam sadomasochistycznych potrzeb ^^
OdpowiedzUsuńJak to nie? xD
OdpowiedzUsuń